Styczeń, który zaczyna się od strachu
Wtedy usiadła na łóżku i zaczęła płakać. List leżał otwarty na stole w kuchni, obok zimnej już kawy. „Zawiadomienie o wszczęciu egzekucji komorniczej” – te słowa czytała już trzeci raz, ale dalej nie chciały się ułożyć w sensowną całość. Nowy rok miał być momentem oddechu, nowego początku. Tymczasem styczeń przyniósł jej strach, ścisk w żołądku i jedną myśl: czy naprawdę mogą mi zabrać mieszkanie?
To było jej jedyne mieszkanie. Niewielkie, dwupokojowe, kupione jeszcze kilka lat wcześniej, gdy wszystko wydawało się prostsze. Potem przyszły problemy – choroba, kilka miesięcy bez pracy, kredyt, chwilówki. Długi rosły szybciej, niż była w stanie je spłacać. A teraz komornik stał się realnym zagrożeniem, nie abstrakcyjnym pojęciem z internetu.
Udawanie, że problem zniknie
Przez pierwsze dni robiła to, co robi wiele osób w podobnej sytuacji. Udawała, że problem da się odsunąć. Odkładała list do szuflady, nie odbierała nieznanych numerów, wmawiała sobie, że „jakoś to będzie”. Każde pukanie do drzwi powodowało przyspieszone bicie serca. Każdy dźwięk domofonu sprawiał, że zamierała.
Mieszkanie z długami zaczęło ciążyć jej fizycznie. To, co kiedyś dawało poczucie bezpieczeństwa, stało się źródłem lęku. Wiedziała, że jeśli nic nie zrobi, sprawy potoczą się same – a ona straci kontrolę. Komornik, licytacja, sprzedaż za ułamek wartości. Najgorszy możliwy scenariusz.
Pierwsza decyzja: przestać uciekać
Przełom przyszedł niespodziewanie. Wieczorem, po rozmowie z przyjaciółką, która powiedziała wprost: „Najgorsze, co możesz zrobić, to nic nie robić”. To zdanie nie dawało jej spokoju. Następnego dnia rano usiadła przy stole i zaczęła sprawdzać możliwości. Bez wielkiej wiary, raczej z desperacji.
Czytała o tym, czym naprawdę jest egzekucja z nieruchomości. Dowiedziała się, że komornik nie pojawia się z dnia na dzień, ale gdy już proces ruszy, bardzo trudno go zatrzymać. Trafiła też na informacje o tym, że sprzedaż mieszkania przed komornikiem jest często jedynym sposobem, by uratować resztki pieniędzy i spokoju.
Po raz pierwszy pomyślała, że może sama powinna podjąć decyzję, zamiast czekać, aż ktoś zrobi to za nią.
Myśl, która wydawała się ostateczna

Pomysł sprzedaży mieszkania bolał. To brzmiało jak porażka. Jak przyznanie się, że nie dała rady. Ale im dłużej o tym myślała, tym bardziej rozumiała, że trzymanie się ścian, które za chwilę mogą zostać zlicytowane, nie ma sensu.
Zaczęła szukać informacji o sprzedaży mieszkań zadłużonych. Natknęła się na historie ludzi, którzy sprzedali mieszkanie z długami jeszcze przed wejściem komornika i wyszli z sytuacji z podniesioną głową. Wtedy po raz pierwszy zobaczyła nazwę odkupimymieszkanie.com. Nie jako reklamę, ale jako realne rozwiązanie problemu podobnego do jej własnego.
Rozmowa, która zmieniła wszystko
Zadzwoniła. Drżącym głosem opowiedziała swoją historię, spodziewając się oceny albo pustych obietnic. Zamiast tego usłyszała spokojne pytania i konkretne odpowiedzi. Nikt nie mówił jej, że „będzie łatwo”, ale jasno wyjaśniono, co da się zrobić, a czego nie.
Dowiedziała się, że skup nieruchomości może odkupić zadłużone mieszkanie, spłacić wierzycieli i pomóc przejść przez formalności. Bez licytacji, bez komornika u drzwi, bez publicznego prania problemów. Po raz pierwszy od miesięcy poczuła ulgę. Nie ekscytację, nie radość – ulgę. A to było bardzo dużo.
Nowy początek, choć w innym miejscu
Kilka tygodni później klucze leżały na stole notariusza. Mieszkanie zostało sprzedane, długi spłacone. Nie została z fortuną, ale została z czystą kartą. Bez komornika, bez wstydu, bez ciągłego napięcia. Wynajęła małe mieszkanie, skromniejsze, ale spokojne. W nocy znów zaczęła spać.
Patrząc wstecz, wiedziała jedno: najważniejsza była decyzja, by działać na początku roku, zanim sprawy wymknęły się spod kontroli. Sprzedaż mieszkania nie była końcem – była początkiem czegoś nowego.
A Ty? Co zrobiłbyś na jej miejscu? Jeśli masz mieszkanie z długami i boisz się komornika, być może warto sprawdzić, jakie masz możliwości, zanim ktoś zdecyduje za Ciebie. Skup nieruchomości może być jednym z nich.

